piątek, 18 stycznia 2019

Pancerze i chełmy

Moje notatki z książki o ubraniach.(zapomniałam tytułu i autora, gruba i ciężka, fajna)

pancerze i hełmy
dobrze zachowane stroje niemieckie
chów wsobny
mufka
bieżące wydarzenia polityczne znajdowały odzwierciedlenie w dekoracji kapeluszy
świeże kwiaty we flakoniku we włosach
kapelusze do noszenia pod pachą
przyszły ludwik 17
rodzina schimmelpennick o czarnych oczach
pantalony karmaniola
strój do jazdy automobilem
peniuar
bolerko haftowane w motywy o charakterze cyrkowym
szmizjerka
hełm księcia meskalamduga
ubiór ludów stepowych
różne sposoby drapowania togi
hełm z rogami
dziecko wskrzeszone dotknięciem świętej Radegundy
humerał, dalmatyka, manipularz
kaftan zapinany na trzydzieści dwa guziki
czepce siodłowe
egzaltowane mieszki z Marais

bawet, brygantyna, cendal, chlajna, dalmatyka, fardegalijn (holenderska nazwa verdugo), femoralia, fichu, fryzura "na jeżozwierza", gamurra, gipon, kalesony, kokosznik, paletot, pantofle "w krowi pysk", petasos, pszent, żupan.




22 komentarze:

  1. To o kapeluszach - i tych pod pache i tych odzwierciedlajacych wydarzenia polityczne - czytalam kiedys w jakims tam artykule o kapeluszach i jest to fascynujace! Ja w ogóle uwazam, ze nakrycia glowy to najbardziej odjechane elementy stroju w kazdej epoce byly, poczynajac juz od np. takiego starozytnego Egiptu. A potem bylo tylko lepiej. Jak oni wymyslali takie odlotowe czapki?! I to co 5 lat sie moda zmieniala, dopiero co jako dama wydalas pól majatku meza na kapelusz z modelem statku Kolumba, a to juz niemodny i trzeba nosic na glowie rajskie ptaki albo talerz owoców!
    Byc modysta to musialo byc zycie na wulkanie, w ciaglym stresie i wyzwaniach spadajacych z nieba jak gromy. (Iles sie nadlubal przy tym statku, juz ostatnie maszty stawiasz, juz tylko bandere zawiesic - a tu srrru! Pora na rajskie ptaki, statek mozesz dac do zabawy synkowi dozorcy. No pociac sie mozna)

    Ale rózne sposoby drapowania togi !!! :))) Ah! Zachwyconam! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po namysle stwierdzam, ze przesadzilam mocno z ta 5cioletnia moda. Pewnie zmieniala sie o wiele czesciej.
      Szacun tym wiekszy dla modystów.

      Usuń
    2. No właśnie, a mnie zastanawia, dlaczego te wszystkie nazwy ubiorów są takie głupie, oraz czy jest zależność między głupim ubiorem a głupią nazwą, pomijając oczywiście KALESONY.

      Usuń
    3. Jak tak myślę o tych kapeluszach jeszcze, to jaką kiedyś ludzie mieli ułańską fantazję! A teraz? do tramwaju? choćby z liściem na głowie?

      Usuń
  2. Jestem bardzo ciekaw Twojego świata

    OdpowiedzUsuń
  3. hejka!
    odpisze pozniej cos sensownego,bo obecnie mnie zawiezli do psychiatryka w grudziadzu,oddzial pierwszy,takietam klimaty. pozdro wojtas & diabel w buraczkach

    OdpowiedzUsuń
  4. w sensie zawiezli i nie chca wypuscic

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo się cieszę,życzę szybkiego powrotu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi, czyli śmiertelnikowi, oddziały psychiatryczne zawsze jawiły się jako rodzaj elitarnej rubieży, dostępnej jedynie dla jednostek wrażliwością, unikalnością i niezwykłością swej jaźni odbiegających tak bardzo od drwenianego szkieletu mainstreamowej kulturowo-cywilizacyjnej klatki, że aż wywołujących przerażenie wśród osobników, dla których własna przewidywalność jest powodem do dumy. Luksusowe miejsca odosobnienia, tzn. luksusowo odkłamanego w tym sensie, że nikt tam nie udaje normalnego, gdzie określenie "normalny" może wręcz pełnić rolę epitetu lekko pogardliwej litości, którego zostać pensjonariuszem stanowi niejako paszport ultymatywnie potwierdzający bycie poetą. A dostać się tam niełatwo bo przecież trzeba porzucić łatwiznę schematów nakreślonych przez Vanity Fair, CNN czy hollywoodzkie produkcje. Bezkompromisowo trzeba rzucić się z okna, względnie podpalić jakiś budynek użyteczności publicznej itepe. I oczywiście, na tle tego wszystkiego cała literatura, która wszak z psychiatrycznego życia czerpie pełnymi garścimi co najmniej od czasów Bułhakowa. A jest jeszcze Witkiewicz, Kipphardt, Ken Kessey czy choćby Lem ze swoim "Szpitalem przemienienia". Mając to wszystko na uwadze, chciałem wnieść komentarz mądry i dostojny, lecz tu przyszła nagle dramatyczna refleksja: jak można być tak okrutnym i odciąć pensjonariuszom dostęp do internetu ?? Przecież taka drastyczność doprowadziłaby do szaleństwa nawet turkucia podjadka, a co dopiero tu mówić o uznanej artystce graficznej oraz kreatorce wyższych poziomów abstrakcji ? Drobne niedogodności, w rodzaju że wyśmienitość szpitalnej stołówki może niewystarczająco oszałamiać kalejdoskopem wyszukanych smaków, jawią się przy tym niczym angielski deszczyk przy monsunie ! Życzę zatem aby w oddziałowej bibliotece mieli coś poza książkami o ubraniach, chociaż jakieś tam "Podstawy konstrukcji betonowych" albo "Patogeny szpinaku w warunkach zaburzonej grawitacji", bo zakładam, że Prousta ani Nabokova się tam nie uświadczy - pensjonariusze skakaliby od tego z okien tak gęsto, że zderzaliby się ze sobą w powietrzu (tzn. tak pewnie zakładają "normalsi"). Tak czy owak życzę udanego wypoczynku oraz zdrowia (w sensie braku grypy oraz WZW typu B, zmora szpitali).

    OdpowiedzUsuń
  7. odwiedziny 14-20 dzien powszedni

    OdpowiedzUsuń
  8. w bibliotece oddzialowej jest "anna karenina", tom 1

    OdpowiedzUsuń
  9. te wyrazy pieszczą me oko i ucho, gdyż uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Odnaleziono internet w szpitalu, limitowany, ale jest. Z innych ciekawostek to nie wiem czy uda mi się zalogować na bloga. Najwyżej założę drugiego bloga. Dziękuję za wyrazy wsparcia.
    -Emi-

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaiste piekielne tam muszą być atrakcje zgotowane pensjonariuszom, skoro pamięć haseł tak skrytych, że trzymanych co najwyżej pod starą pluszową kurą, potrafią wymazać (no bo drugie logicznie poprawne wyjaśnienie, że blogspot banuje autorów logujących się z terenu szpitala psychiatrycznego uznałem za zbyt szalone nawet jak na poniedziałkowy wieczór). Bardzo mi miło z powodu zaproszenia - które jak rozumiem rzucone było ku ogółowi fanów - żałuję, że niestety nie zdołam z niego skorzystać! Za to mam tu jeszcze w zapasie kilka zachęcających pomruków na czarną godzinę ( -> sygnalizować nadejście czarnej godziny!) oraz puszkę oliwy do smarowania prowadnic ślimakowych, taką jeszcze ze starych dobrych czasów gdy ludzie się uśmiechali do automatów.

    OdpowiedzUsuń
  12. W szpitalu (obecnie jestem w domu bo dostałam przepustkę na weekend) jest jakaś blokada na "personal sites", tj. nie mogę wejść na swojego bloga. Bardzo mi miło że Ci miło. Ogół fanów mnie jeszcze nie odwiedził, jakby przyszło te 29 osób naraz, to by musieli wchodzić dwójkami (takie zasady). Godziny w tym miejscu są raczej szare, dłużące się. Gdyby przyszła jakaś czarna, to zasygnalizuję.

    OdpowiedzUsuń
  13. "Patogeny szpinaku w warunkach zaburzonej grawitacji"!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. A tego jakiegoś Kipphardta to nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Już się dowiedziałam. Kipphardt to pisarz z wąsem. Jego ojciec był dentystą.

    OdpowiedzUsuń

Sądzisz coś o tym lub o tamtym? Uzewnętrznij się. (W pewnych granicach). (Czasem nie odpisuję, albo odpisuję po kilku latach. I takie tam) (Wiem że to nieadaptacyjne.)