wtorek, 1 listopada 2022

wiersz, którego nikt nie kochał


gnoza gnoza


nagle wszystko traci znaczenie

wzywa nas ciemność, wietrzna ciemność

"do domu, dzieci, do domu"

kruszą się kryształy ciszy

stado ptaków przelatuje

nad starym sadem


one tak jak i my

schwytane w pułapkę życia

rdzewiejące liście

niepotrzebna nikomu fabryka

światło rozsypane pod drzewem

in my end is my beginning



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Sądzisz coś o tym lub o tamtym? Uzewnętrznij się. (W pewnych granicach). (Czasem nie odpisuję, albo odpisuję po kilku latach. I takie tam) (Wiem że to nieadaptacyjne.)