(relacja z książki i okolic)(nie żeby recenzja, nie)
"Piękni i przeklęci". Czasy windziarzy i futer z wiewiórki. "W adamaszek oblekano wówczas tylko księży i kanapy".
Mnóstwo w tym Fitzgeraldzie czarnych refleksji nt. 3 dekady życia. Gloria uznana (jako 30-stka) za niezdolną do służby kinematograficznej (może się nada jako "wdowa z charakterem") mdleje, zalewa się łzami "och moja piękna buzio, dlaczego cię tracę?" (Dokładniej: "jej szare oczy napełniły się łzami", padła na kolana przed lustrem - "och moja śliczna buzio! - szeptała zdjęta żalem - och moja śliczna buzio! Och, nie chcę bez niej żyć!", padła na twarz na podłogę) plask!
Co bardziej fascynujące, Antony i Gloria przypominają mi kilka postaci Nabokova n a r a z. Protoplaści?
Kilka prześwitujących bliźniactw:
Anthony zbiera w młodości znaczki: "każdemu kto przerywał mu zabawę ze znaczkami obrzucał gniewnym, niecierpliwym spojrzeniem" (mały Łużyn?)(znaczki, szachy, hermetyczne monomanie)
Gloria: Sonia- kokietka z "Podwigu", z "Podwigu" też człowiek bez talentu, studenckie filozofujące towarzystwo. Świat stoi otworem, rasowe wierzchowce. W międzyczasie Anthony jest trochę podobny do persony z "Przezroczystych przedmiotów"(a przynajmniej sposób konstruowania jego osoby), i trochę do Franza z "Król, Dama, Walet". Bratnia bezdusza? Półdusza? Dusza bez woli. Bezwolny. Pół-Kukła. Końcowa szajba ze znaczkami nieco spokrewniona z końcową przemową z "Rozpaczy". Pod koniec książki wykładniczo wzrasta prędkość staczania, poziom groteski (pani Kropeczka albo delyrium), ogólna żałosność.
I jeszcze o twarzach: "Wiadomo, że sporo jest na świecie takich twarzy, nad których obrobieniem przyroda nie zastanawiała się zbyt długo i nie używała żadnych dokładniejszych narzędzi, jako to: pilników, świderków i tak dalej, lecz po prostu rąbała co sił w garści. Machnęła toporem raz – wyszedł nos, machnęła drugi raz – wyszły usta, ogromnym świdrem wywierciła oczy i nie oskrobawszy, puściła w świat wyrzekłszy: żyje!" - to akurat jest Gogol. Anthony jest glansowany ironią, w pierwszym akapicie.(czymś trzeba kukłę zawsze nawoskować)
Mój egzemplarz biblioteczny maniakalnie popodkreślany przez jakiegoś fanatyka przygotowującego się do testu z "Pięknych i przeklętych"- podkreślił wszystko co skrajnie nieistotne: nr buta, charakterystyka postaci, nazwiska bohaterów trzecioplanowych. Na jednej ze stron policzył pisemnie: 100 minus 7.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nabokov. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nabokov. Pokaż wszystkie posty
środa, 11 września 2013
wtorek, 26 lutego 2013
Tematyka kobieca
Językowa inwazja historyczek, filolożek, pedagożek, krytyczek. Wszystko nieubłaganie kojarzy mi się z tyczką, twarożkiem i papużką. Dlaczego filolożka a nie filologini? Historyk - historyczka - historyczek. Historyczek z uniwersytetu X. Skoro historyczka to może równouprawniony powinien być historykon. Filolożnica. Filolożka i filolożek. Jak się kończy na gie, to trudno przerobić. Demagożka. Chirurgini. Ony i ona. Ustąp miejsc osobie w ciąży.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

