poniedziałek, 30 grudnia 2013

Jakaż?

„Beckford bombardował Wyatta pełnymi oburzenia listami: Jakaż to zatęchła gospoda, cuchnąca tawerna czy zapowietrzony burdel skrywa Twoje włochate i żarłoczne członki?

Bill Bryson, W domu. Krótka historia rzeczy codziennego użytku 

 

Tytuł alternatywny: Zmierzcha się - rzekł Witkacy

(Wyatt był, jeśli dobrze pamiętam, leniwym architektem Beckforda)


Recenzja książki powyższej:


1. Historia ludzkiej myśli: siedzieli w dymie, w chacie z ogniskiem na środku, aż ktoś wymyślił komin. Spadali ze schodów, aż ktoś wymyślił poręcz. Umierali na cośtam, aż ktoś wymyślił lekarstwo, ale zignorowali to odkrycie i umierali dalej.

2. Jadalne ujęcie tematyki historycznej (do której odbioru i rozumienia nie mam gruczołów), w życiowym, praktycznym kontekście. Multum ciekawostek. Skarbnica zagajeń na spotkania towarzyskie. Czy wiecie, że obfitość jedzenia pewnego rodzaju powodowała, że służący zastrzegali sobie w umowach o pracę, że nie będą dostawać homara częściej niż raz w tygodniu?  Nie wiecie. To już wiecie. A wiecie że peruka była tak cenna, że zapisywano ją w spadku? Że w XVII wieku ludzie przyszywali sobie guziki na plecach?(plecach odzieży, nie plecach - własnych) To już też wiecie. I tak dalej, aż do bólu głowy.

3. Można poznać odpowiedź na nurtujące pytanie: kto ongiś nosił wszystkie nocniki jaśniepaństwa i ile mieli przerobu. (Służba nosiła wszystko. Gorącą wodę na kąpiel dla całej rodziny wte i brudną wewte. Popiół i węgiel. Marynowane mamuty i pieczone dinozaury nadziewane diamentami. Wąskimi schodami bez poręczy, na minimum czwarte piętro)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Sądzisz coś o tym lub o tamtym? Uzewnętrznij się. (W pewnych granicach). (Czasem nie odpisuję, albo odpisuję po kilku latach. I takie tam) (Wiem że to nieadaptacyjne.)