wtorek, 6 grudnia 2016

Gwiezdna Szopa 11 - Poplątanie

Lista wszystkich poprzednich odcinków przygód Terminatora Gołąbka tutaj
Obrazki powiększą się ctrl+ albo kliknięciem

W poprzednim odcinku: Gwiezdna Szopa 10 - Emisja







piątek, 2 grudnia 2016

Tacy sami, a ściana mdzy nmi


film "Nowy początek",
SPOILER a raczej WARNING.

Dobry Hollywood nie jest zły (to z pozytywów).
Następny Interstellar. Miękkie sf. Wiedziałam to od momentu gdy supertwardy lekarz wojskowy przed kontaktem 5 stopnia daje im szczepionki "na różne bakterie" o ile mnie such nie mylił.

Kosmici nadlatują i zawisają, pies ich jeden wie po co. Najlepsza dostępna lingwistka dostaje zadanie - dowiedzieć się w jakim celu ta wizyta. Tu jeszcze mogło by być ciekawie. W środku statku jest mniejsza grawitacja, po to żeby było inaczej. Kosmici oddzielili się szybą i mgłą. Nie wzięli ze sobą rozmówek ziemsko-nieziemskich, turkają jakiś psycho-chillout, porucznik nagrywa ich na dyktafon i leci po pomoc. Ciekawiej by było rozszyfrowywać samo turkanie, ale pewnie to mało hollywoodzkie. Albo jakby pani lingwistce zmienił się zakres pojęć na nieziemski, jednakże bez zmiany powłok zewnętrznych, zastrzegamy. Szczegółów technicznych lingwistycznych nam się nie udostępnia. Przewija się raz czy dwa jakiś kapitan Marks, co jest trochę zabawne.

Zauważyć należy że nie pokazali nam pierwszego zetknięcia, lecimy razem z lingwistką i jej absztyfikantem "na gotowe". Jedynie z dyktafonu wiemy że zadawali im pytania, na które oni odpowiadali "trutttttrtutttrttrrrr". Nic dziwnego że porucznik się wkurzył - przylatują na wystawę minerałów ze swoim eksponatem i nie płacą za parking, nadbagaż i wizę. Nikt nie wie jak ten dizajnerski statek kosmiczny działa i nikt się nie dowie, i nikt nam nie pokaże że nikt się nie dowie. (Z katalogu: "...wpisuje się w nadwspółczesną koncepcję integrowania układów sterujących z obudową...zacierając podział na część mieszkalną i sterownię...czasodynamiczny kształt...dobrze prezentuje się na orbicie...wodoodporny...")


Potrafią sterować grawitacją i się znikać, ale niestety są nieodporni na ziemskie materiały wybuchowe (i pewnie na marcepan), co scenariusz skrupulatnie wykorzysta. Z twarzy podobni do skostniałych ośmiornic (lub jak to ujął lepiej ode mnie ktoś na imdb: "big chicken feet came out of the mist to squirt ink blots on a glass wall.")(To Jest Poezja)(jak mają mniejszą grawitację to po co im tyle szkieletu) Domatorzy, przylecieli skądinąd, ale nie chcą wychodzić, trzeba się do nich fatygować. No to kuriozalna ekipa z kanarkiem (co to XIX wiek?) kursuje między militarnymi namiotami a wnętrzem kamienia, w szybkim tempie zużywając suspens.

A tymczasem kosminauci też mają koncept pisania. Też mają imiona. Może też mają rodziny, telewizory, domy, kanapy, lodówki i kina w których oglądają bokozrywne filmy sf o nas. Pokażesz im tabliczkę z napisem "human" i rachu ciachu - kontakt nawiązany. Nie było to trudne. Wiedzieli co to tabliczka. Nasze pismo ręczne przetwarzają. Przyłożysz dłoń do szyby, oni przyłożą swoją przyssawkę. Kilka takich spotkań i już macie niezły kontakt. Potem tylko trzeba wracać i uczyć się pojęć - łatwizna. Pojęcia też mają takie same, czyli sami swoi, odbieramy na tych samych falach, obydwooje lubimy Do Elizy Orzeszkowa. Tworzy się jakby kameralna szkółka językowa w której obca cywilizacja uczy się angielskiego metodą "na kolonialistę". Chętni i pojętni to uczniowie. Mogliby nam widzom też przy okazji wyjaśnić w jaki sposób pojęcia które nie dość że mamy z nimi wspólne, są reprezentowane przez te chlapnięcia czarnego tuszu 3D. To by mnie najbardziej interesowało. Oraz co stworzyło ich cywilizację, o ile stworzyło, o ile mają i o ile o ile. (odpowiedź: mgła)

Wątek naukowy reprezentowany jest przez rozumowanie: zobacz na ten pozornie przypadkowy rozkład - potraktowałem elementy powtarzające się jako jedynki, a resztę jak zera - policzyłem proporcję - i wiesz co mi wyszło? - 0,0833 - ?? -- to jedna dwunasta -  to znaczy że mamy jedną dwunastą zagadki - ale jesteśmy ubawieni.

Jak jest po waszemu "uratować ludzkość"? "trutttrtuttt"
A klisze? "trutrutututrutrututu(...)"
Powiedzcie coś od siebie.
Trututtu ttttrrutt tut tut rrrrrr, trrr, trrr, tt, rrrr, ttr. Rrtrr!  Ruttutrttrutut.
(Prezentuje swój kod genetyczny, bezpośrednio. Doleciał do nich film "Arrival", obejrzeli, całą dwumilionletnią cywilizację rozniosło wpizdu. Mnogie wstrząsania trawialni obudziły śpiące góry ognia. On jest ostatni, bo nie oglądał, był przeziębiony, to przez tą wilgoć. Pyta czy nie znajdzie się jakaś fajna siedmiornica. Napisał że płciowy wygimnastykowany brunet, wyględny, pelargonia, mobilny, pacyfista, bez nałogów, lubi nieprzetłumaczalne, skraplać, skład odwrotny, warząchew(?).)(kontakt w redakcji)   

Teraz czekam na "Pasażerów", premiera w grudniu. Czy będą wyrywać gąbkę z siedzeń? Czy będą w galarecie się nurzać? Czy będą mnie zniechęcać do kinematografii? Czy matografia nie wstydzi się stosować wciąż tych samych dramatycznych zagrywań? Czy to inaczej się nie da? Rtrrrrtrtrrtrrrr.



wtorek, 29 listopada 2016

poniedziałek, 28 listopada 2016

Co za galon!

Kolejny oto przypadek* kiedy tłumaczowi oprócz pieniędzy trzeba wręczyć różne suweniry rzeczowe i pół kwiaciarni. Jeśli idzie o tłumaczy to był też jeden młodzieniec co przetłumaczył Finn..Wake Ulissesa, ale wiela go to kosztowało.(nie wiem, nie czytałam, szanuję) (szanujcie swoich tłumaczy, inaczej zostaniecie sami w lesie psychodelii umysłu nieprzetłumaczonego, czy rozumiem się?)("But Maxwell was fine")

*) "Ćwiczenia stylistyczne" Raymonda Queneau (odmieniusz się?) przełożył Jan Gondowicz, czyli opowiedziana na 99 sposobów banalna historia jakiegoś faceta w kapeluszu który wsiada do autobuszu, a potem wysiada. Uniwersalna opowieść grzmiąca echem, dobra nie muszę kończyć. Ważne jest że styl triumfuje bez reszty nad treścią oraz podkreślone długopisem (niebieskim). (Tzw. Fraza Tysiąclecia)